23.10.2013 – 1 ludzka bestia, 2 małe kociaki i ogrom cierpienia…

Wszystko miałyśmy zaplanowane. Cały nasz wtorkowy dyżur w siedzibie. Każda miała przydzielone zadanie do wykonania i jak zwykle całe nasze plany wzięły w łeb… Miałyśmy uporządkować dokumenty, napisać kilka pism, oporządzić zwierzaki i każdemu poświęcić maksimum czasu, miałyśmy… Całą naszą energię i myśli poświęciłyśmy tym dwóm istotom, zastanawiając się, jak można tak skrzywdzić te dwa maluchy?! W utopijnym świecie, każdy zwierzak powinien mieć prawo do godziwych warunków, swojego domu, miłości, lub choćby odrobiny poszanowania. Ale, niestety, tak nie jest. Te dwa kociaki zostały do nas dostarczone przez Dobrą Duszę, która uratowała im życie, a teraz od nas będzie zależało jak to życie się zacznie. Nowe życie.

Na wiosce pod Policami mieszkała koteczka, która około 8 tygodni temu urodziła prawdopodobnie 4 maluchy. 1 z nich znalazł dom dzięki Pani, która je znalazła. 1 zaginął. 2 trafiły do nas. Dwie małe, brudne kupki nieszczęścia, w wydętymi od pasożytów brzuszkami, ze świerzbem, który dosłownie wypadał im z uszu. Koteczka i kocurek. Kocurek jest w dużo lepszym stanie niż jego siostra, miał więcej szczęścia, koteczka natomiast została skopana przez jakiegoś bydlaka. Po wstępnej diagnozie weterynarza wiemy, że jest źle. Jutro dowiemy się jak bardzo.

Malutka nie domyka pyszczka, albo jest to stare złamanie, albo obrzęk po uderzeniu. Musimy zrobić RTG, żeby wiedzieć, jak wyglądają kości twarzoczaszki, jakie są uszkodzenia. Jej prawa przednia łapka jest zupełnie bezwładna, prawdopodobnie kopnięcie było tak silne, że zostały uszkodzone nerwy. Jutro dowiemy się, czy nerwy przerwane są całkowicie, czy jest jakaś szansa na sprawność. W najgorszym wypadku czeka ją amputacja, modlimy się, żeby do tego nie doszło. Wczoraj umówiłyśmy wizytę do dr Gugały na czwartek (24.10.) na godzinę 14:40.

Ostatni dostępny termin przed urlopem Pana Doktora. Czeka nas diagnostyka i walka o sprawność Malutkiej. W tym całym zamieszaniu Maluchy nie dostały nawet własnych imion. Kociaki zostały nakarmione, dostały pierwszy własny kącik. Kocurek, jako że jest w lepszym stanie, zjadł, Malutka od razu położyła się i głęboko westchnęła. Pierwszy raz miała ciepłe i miękkie posłanie, pierwszy raz ktoś ją delikatnie głaskał na dobranoc. Pierwszy raz ani ona ani jej brat nie musieli się bać ani kulić przed ręka. Stałyśmy i patrzyłyśmy na tulące się do siebie rodzeństwo. Każda miała w głowie tysiąc myśli, jak można, jak można było tak potraktować te maluchy. I czy my damy radę? Sprawa naszej nowej siedziby nadal nie jest pewna.

Właściwie to siedzimy na tykającej bombie. W każdej chwili możemy dostać nakaz eksmisji. Zima to najgorszy okres dla nas także dlatego, że wtedy mamy bardzo wiele ciężkich przypadków. Brakuje nam pieniędzy na opłacenie faktur za wizyty u lekarzy, brakuje nam karmy dla wolno żyjących kotów. To co mamy wystarczy nam na bardzo krótki okres czasu. Prosimy o wsparcie na diagnostykę i leczenie kociaków, bez Was nie damy rady. Jesteśmy pod kreską, a nie możemy i nie potrafimy ratować jednego życia kosztem drugiego. Zrobimy wszystko, żeby oba maluchy miały dobre życie, ale żeby to zrobić potrzebujemy Waszej pomocy. Prosimy o udostępnianie albumu kociaków, może ktoś się w nich zakocha i da im dom? Prosimy także o wsparcie finansowe:

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Koło w Policach
nr konta: 26 1940 1076 3025 4299 0000 0000
ul. Bankowa 9/12
72-010 Police
z dopiskiem „Na kocie Rodzeństwo”.

My już naprawę nie mamy siły analizować dlaczego, jak można, nie mamy siły płakać. Musimy zorganizować transport dla kociaków, zająć się nimi i resztą zwierzaków, bo one przecież są tak bardzo zdane na nas.

Wpłaty na kociaki:
p. Małgorzata K. Szczecin- 50 zł
p. Anna B. Szczecin- 20 zł
Magdalena F.-K.- 100 zł
Patrycja M. Szczecin- 25 zł
Krystyna M. Szczecin- 20 zł
Agnieszka W. Szczecin- 29,25 zł